Ze względu na to że u mnie z
czasem teraz krucho. dziś napiszę może i nawet dwa posty. Od razu mówię że
dzisiejsze tematy będą trochę denne i lekkie, ale nie mam weny. No więc tak
pierwszym dzisiejszym tematem będzie temat dresów, koksów etc.
Dresy? Kto to w ogóle jest?
zaprzeczając domysłom większości to nie ludzie chodzący w dresach. To osoby
które myślą że wiedzą wiele o życiu ulicznym, a nigdy nie doznały biedy. To
osoby które myślą że są ziomkami i sterczą pod blokami 12 godzin dziennie. W
większości to też pozerzy. Którzy znają tylko Peje, Tede etc. Ilość przekleństw
jest wręcz proporcjonalnie duża do głupoty osób słuchających. Nie słuchają oni kawałków o życiu, miłości.
Główną część play listy tworzą kawałki o hajsie, dziwkach, melanżach i ruchaniu
obowiązkowo. Gdyby jeszcze na muzyce
jakiej słuchają się kończyło to jeszcze dałoby się to przeżyć. Ale w grę w
chodzi ich pseudo tolerancja. „O boże jaki pedał, ale ja jestem tolerancyjny i
tak!”. Albo to że bez skrupułów podchodzą do młodszego i słabszego i syczą:
„ty, masz jakiś problem?” albo „a chcesz wpierdol?”. To jest żałosne... Plują się do silniejszych ale niepozornych a
jak przyjdzie co do czego to chodzą z obitą mordą po szkole i tłumaczą się tym że
niby ten cios to niespodziewany był taki, tsa. Takie koksiki z nich a po jednym
ciosie leżą. U mnie w szkole nie brakuje takich dresów, którzy trzymają się
tylko JP, CHWDP a najczęstszym pęczkiem słów jakie wypowiadają to „tylko bóg
może nas sądzić. JP 100%” a tak naprawdę nigdy nie mieli do czynienia z
policją, szacun normalnie!
Dobra to chyba na tyle, bo nie chcę was zamęczać
moimi wypocinami i dodatkowo muszę nauczyć się chyba z 200 zwrotów na
hiszpański na jutro. Tę notkę miałam dodać w niedzielę. Jest poniedziałek. <ok> Przepraszam, ale nie miałam internetu i popsułam myszkę i w ogóle. :x Jutro spróbuję napisać notkę o HIPSTERACH. c: Jutro zapowiada się luźniejszy dzień bo idziemy na dziady.